fbpx

Jeż Wędrowniczek poznaje stare pojazdy

Wreszcie stopniał śnieg, moja tymczasowa kryjówka okazała się całkiem miła. Ale teraz, gdy zmarzlina nie będzie chłodziła moich łapek, mogę w końcu ruszyć przed siebie. Jak przyjemnie jest dreptać po zielonej trawie. Ach… ten zapach wiosny, który teraz na dobre rozgościł w powietrzu – mały jeż był bardzo podekscytowany spotkaniem z tajemniczymi pojazdami, marzył przecież o nim od momentu wyjścia ze starej stodoły. Wszystko wokół sprawiało mu radość: błękitne obłoki ganiające po niebie, delikatne promienie słońca ogrzewające jego mały pyszczek, łaskoczące łapki źdźbła trawy…

Droga spędzona na rozmyślaniach i na rozkoszowaniu się wiosną minęła mu bardzo szybko. A przecież dla takiego małego stworzonka, jakim jest nasz Jeż Wędrowniczek, który ma malutkie łapki, każda większa odległość jest nie lada wyczynem. W końcu przycupnął za kamieniem i popatrzył przed siebie. Chwilkę przypatrywał się zastanemu widokowi, aż usłyszał: “Długo jeszcze będziesz się nam przyglądał? Chodź młodzieńcze się przedstaw, bo mam już dość towarzystwa tych starych nudziarzy” – to był głos największego z pojazdów. Jak się po chwili okazało należący do pana Autosana, bardzo zabawnego staruszka, który opowiedział jeżykowi mnóstwo ciekawych historyjek związanych z ludźmi. Ale o tym za chwilkę. Pan Autosan miał za kompanów dwa Żuki i panią Jelcz Ogórek. Jednak były to bardzo nieufne pojazdy i nie tak gadatliwe jak pan Autosan.

W towarzystwie tych niezwykłych aut Jeż Wędrowniczek spędził trzy dni. Minęły one zdecydowanie zbyt prędko, jeżyk chciałby pozostać z nimi dłużej, ale wiedział, że jeśli chce poznać świat musi wyruszyć w dalszą podróż. Jednak czas spędzony na słuchaniu opowieści Autosana nie był stracony. Dowiedział się od niego, że ludzie nie zawsze są potworami, że zdarza im się płakać, zdarza im się mieć złe dni, są weseli i mądrzy. Autosan przez całe swoje życie, aż do późnej starości przewiózł na swoich siedzeniach tysiące osób. Owszem, zdarzają się ludzie niemili, ale tak samo jest również w ich świecie. Powiedział, że najzabawniejsze są małe osóbki, które nazywa się dziećmi. Choć on sam na ich widok był przerażony, bo choć rozkoszne z wyglądu, to często zostawiały go w paskudnym stanie: umazane czekoladą siedzenia, rozlany sok, resztki chipsów, chrupek, okruszki kanapek, pokopane siedzenia… Nie było to miłe uczucie, zwłaszcza, że Autosan bardzo kochał czystość. Ale to właśnie te maluszki często mówiły mu miłe słowa: “Kochany autobusku, dziękuję za podróż”. To było miłe uczucie i Autosan wiedział, że jest potrzebny, że jest doceniany.

Jeżyk bardzo chciał zapamiętać wszystkie historie usłyszane od Autosana. Bał się jednak, że część z nich ulotni się z jego główki. Bo jak pamiętacie – jeżyk miał małe kłopoty z zapamiętywaniem. Opowiedział o tych obawach starym pojazdom, a te zgodnie przyznały: ,,Poszukaj kozieradki, ona ci pomoże”. Jeżyk ruszył więc w dalszą podróż, biedaczek zapomniał tylko dopytać: czym jest kozieradka? I z tym nurtującym pytaniem Wędrowniczek dreptał w nieznane. Kogo spotka w następnym odcinku? Czy dowie się czym lub kim jest kozieradka? A Ty mój mały czytelniku, jesteś ciekawy dalszych przygód naszego małego bohatera?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *